Ewakuowani z okupowanych Oleszek dotarli na Ukrainę

Ewakuowani z okupowanych Oleszek dotarli na Ukrainę

Mieszkańcy okupowanych przez Rosję Oleszek na południu Ukrainy dotarli na terytorium kontrolowane przez Kijów, potwierdził prezydent Wołodymyr Zełenski. Miasto było odcięte od żywności, wody i prądu, a część ludzi przetrwała dzięki gotowaniu chwastów z przydomowych ogrodów.

Okrężna droga z linii frontu

Ewakuacja ruszyła w piątek, w czasie lokalnego rozejmu, w którego wynegocjowaniu miała pośredniczyć Melania Trump, żona prezydenta USA. Choć ukraińskie pozycje leżą zaledwie około 5 km od miasta, uciekinierzy nie mogli pojechać tam bezpośrednio. Mosty na pobliskim Dnieprze są zniszczone, a brzeg rzeki jest podobno zaminowany.

Droga wiodła więc przez terytorium okupowane do Anapy w południowej Rosji. Stamtąd ewakuowani polecieli do Homla na Białorusi, a następnie przewieziono ich przez granicę z Ukrainą w obwodzie czernihowskim. Wyjazd zorganizowano w czterogodzinnym oknie czasowym: z miasta wyruszył konwój 25 autobusów z miejscami dla 750 osób, a towarzyszyły mu karetki dla osób o ograniczonej mobilności.

Zełenski zapewnił, że wszyscy otrzymają potrzebną pomoc, i zaapelował do władz centralnych oraz lokalnych o sprawne wsparcie w adaptacji przybyłych.

Miasto w pułapce

Przed wojną w Oleszkach mieszkało 24 tysiące osób. Rosja zajęła miasto w pierwszych dniach pełnoskalowej inwazji. Z czasem dostawy towarów stały się niezwykle trudne, a ucieczka niebezpieczna, bo drogi wyjazdowe były zaminowane i atakowane przez drony. Jeden z mieszkańców, który wyjechał trzy tygodnie wcześniej, opowiedział BBC, że przeszedł pieszo 24 km przez pola minowe.

Rozejm humanitarny w obwodzie chersońskim obowiązuje od wtorku i jest to pierwszy kilkudniowy okres spokoju w regionie od czterech lat. Dzięki niemu można było rozminować drogę wyjazdową. Zawieszenie broni ma trwać do końca niedzieli 1 listopada. Kilkaset osób zdecydowało się mimo wszystko zostać w zniszczonym mieście, bez gazu, prądu i bieżącej wody.

Kontrowersyjna współpraca

Do Oleszek pojechał ukraiński rzecznik praw obywatelskich Dmytro Lubiniec razem z rosyjską odpowiedniczką Janą Lantratową. Wyruszyli z Armiańska na okupowanym Krymie. Lubiniec jest pierwszym ukraińskim urzędnikiem, który od początku wojny odwiedził okupowane części kraju. Tłumaczył, że współpracował z Rosjanką, by ratować ludzi, i zapowiedział, że ci, którzy zostali, dostaną niezbędną pomoc humanitarną. Część Ukraińców źle jednak przyjęła widok urzędnika u boku przedstawicielki państwa, które odpowiada za śmierć wielu mieszkańców miasta. Rosja zapowiedziała z kolei „dziesiątki ton” pomocy dla osób, które nie chcą wyjeżdżać: żywności, leków, środków higienicznych i paliwa do generatorów.

Co to oznacza z polskiej perspektywy

Dla czytelników w Polsce ta historia jest przede wszystkim przypomnieniem, jak wygląda życie po drugiej stronie linii frontu. Ewakuowani trafili do Ukrainy, a z dostępnych informacji nie wynika, by trasa prowadziła przez Polskę lub inne kraje UE. Nie ma więc podstaw, by mówić o bezpośrednim wpływie na polskie przejścia graniczne czy system pomocy.

Polska od 2022 roku jest jednak jednym z głównych miejsc schronienia dla Ukraińców, więc każda wiadomość o kolejnych ewakuacjach i pogarszającej się sytuacji humanitarnej w pobliżu frontu śledzona jest tu z uwagą. Warto obserwować, czy lokalne rozejmy, takie jak ten w obwodzie chersońskim, pozwolą wydostać się także z innych odciętych miejscowości.

Źródło: BBC News – „Evacuees from Russia-occupied city where residents ate weeds on way to Ukraine”

https://freekatsearch.com/ubezpieczenie-zdrowotne-w-prywatnej-opiece-bezpieczne-rozwiazanie-dla-kazdego/ https://za10froszy.pl/telewizja-przez-internet-ranking-platform-premium/ https://aej-energy.com